czwartek, 8 sierpnia 2013
Rozdział 7
Perspektywa Kaśki:
Obudziłam się w bardzo dobrym humorze. Ubrałam się ,uczesałam i postanowiłam zrobić mojej przyjaciółce śniadanie. Na dworze było dzisiaj trochę chłodniej więc postanowiłam ubrać się w to. Zeszłam do kuchni gdzie nikogo jeszcze nie było. Zaczęłam robić nam naleśniki z czekolada. Po skończonej robocie poszłam obudzić Justynę. Weszłam do jej pokoju, w którym panował istny haos,wszystko było porozwalane i wszędzie leżały jej ciuchy. Wskoczyłam jej na łóżko i zaczęłam bić ją poduszką, jednak to nic nie dawało więc zepchałam ją z łóżka i odrazu się obudziła.
-Kaśka co ty robisz najlepszego?- zapytała oburzona.
-budzę cię bo zrobiłam śniadanie chyba że nie chcesz naleśników.- opowiedziałam jej.
- jasne, że chce trzeba było tak od razu- krzyknęła- tylko poczekaj muszę się przebrać.
- ok to zaraz widzę cię na dole a i zapomniałabym posprzątaj tu w pokoju.
Poszłam do kuchni i zaczęłam jeść naleśniki. Po chwili w kuchni zjawiła się Justyna ubrana w to. Zjadłyśmy wszystko i posprzątałyśmy po sobie. Postanowiłyśmy iść już do szkoły. Miałyśmy tylko 20 minut drogi także po chwili byłyśmy już w szkole gdzie czekały na nas Magda i Kornela.
Lekcje minęły nam bardzo szybko , każdą przerwę spędzałyśmy z nowymi koleżankami. Stałyśmy właśnie przed szkołą i rozmawiałyśmy.
- może wpadłybyście dzisiaj do nas bo Kaśki nie będzie a mi się nie chce siedzieć samej?- zapytała Justyna.
- dobra a gdzie Kaśka idzie?- uśmiechnęła się Kornela.
- yy na randkę- powiedziałam pod nosem.
- a no dobra to o której mamy do was wpaść?- spytała Magda.
- no tak o 17:30. Bo musimy wyszykować Kaśkę.- mówiła Justyna a ja dałam jej kuksańca w bok.
- to my lecimy będziemy punktualnie.- krzyknęły obie i poszły.
- a ty to kiedyś dostaniesz za tą paplanine- powiedziałam śmiejąc się.
- nie chce być sama wieczorem, jeszcze nie wiadomo kiedy wrócicie.
Poszłyśmy w stronę domu. Justyna postanowiła zrobić obiad więc ja nie chciałam jej przeszkadzać i poszłam obejrzeć coś w telewizji. Dobrze że jeszcze nie zadają nam prac domowych bo tak to nie miałybyśmy czasu gdzieś wyjść.Nawet nie wiem kiedy ale zasnęłam na kanapie w salonie.
- Kaśka wstawaj obiad już jest- krzyczała mi nad uchem Justyna.
- dobra już wstaje tylko nie krzycz tak- powiedziałam oburzona.
- za pół godziny przychodzą nasze koleżanki.
- oj to ile ja spałam?- zapytałam
- no z 2 godzinki napewno- odpowiedziała ze śmiechem.- ale wiesz że jak przyjdziesz to masz mi wszystko opowiedzieć ze szczegółami?- spytała przyjaciółka.
- oczywiście że wiem- powiedziałam ironicznie.
-dobra ja idę wziąść prysznic- powiedziałam biegnąc po schodach.
Wzięłam relaksującą kąpiel, rozczesałam i wysuszyłam włosy, i poszłam w samym ręczniku do garderoby wybrać strój .
- Justyna pomóż. - krzyknęłam
- w czym mam ci pomóc?- spytała wchodząc do pokoju ubrana już w to.
- nie wiem w co mam się ubrać.
- czekaj popatrzmy co ty tu masz.- zastanawiała się przyjaciółka ale po chwili zaczęła coś wyciągać.- a to może być?- zapytała pokazując mi ten strój .
- jasne jesteś najlepsza- zaczęłam przytulać Justynę ale zadzwonił dzwonek i poszła otworzyć drzwi.
Ubrałam się w to co mi przyszykowała ,popryskałam się moimi ulubionymi perfumami i wyprostowałam jeszcze włosy. Postanowiłam zejść na dół i zobaczyć kto przyszedł. W salonie siedziały Magda i Kornela które o czymś rozmawiały z Justyną.
- i jak wyglądam? - zapytałam wchodząc do salonu.
- Liam padnie z zachwytu- powiedziała Justyna.
- Liam Payne z One Direction?- zapytał zszokowana Kornela.
- tak a co lubicie ich?- zapytałam.
- jasne że lubimy, ja jeszcze lubię Asseco Resovie- powiedziała Magda.
- o to mamy dużo wspólnego - śmiała się Justyna.
Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi postanowiłam iść otworzyć, w drzwiach stał Liam.
- Hej gotowa? - zapytał z uśmiechem.
- tak tylko powiem że idę- powiedziałam i poszłam do przyjaciółek.
- dobra ja idę.
- czekaj masz tu kopa na szczęście- mówiła przez śmiech Justyna, dała mi kopa a po niej jeszcze Magda z Kornelą.
- już wystarczy bo potem sobie nie siądę- powiedziałam i poszłam do Liama.
Liam jak dżentelmen otworzył mi drzwi do samochodu i pojechaliśmy do kina. W drodze cały czas się śmaliśmy i mój towarzysz cały czas podśpiewywał sobie piosenki pod nosem z czego ja byłam bardzo zadowolona.
Część dalsza jutro jak napisze :-) PINKA
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetny :D
OdpowiedzUsuńsuper!!!
OdpowiedzUsuń