poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 5



Perspektywa Justyny:
  Obudziłam się w nie swoim pokoju. Rozejrzałam się i zobaczyłam ,że  obok mnie leży Harry.Szybko wstałam i poszłam do kuchni, w której był już Liam i Niall.
- co robicie?-zapytałam.
-ja robię śniadanie dla wszystkich a Niall podjada.
-wcale nie podjadam ja tylko kosztuje czy dobre- wytłumaczył się Niall.
 Przypomniałam sobie wtedy, że dzisiaj mamy iść pierwszy dzień do szkoły.
- Liam która godzina?
- 8:15.-odpowiedział.
- a gdzie Kaśka?
- śpi u mnie w pokoju.
- a mógłbyś ją obudzić bo na 11 mamy rozpoczęcie roku?
- pewnie już idę tylko podam śniadanie.
- ja to zrobię.
Zaczęłam wszystko układać na stole gdy ktoś mnie przytulił.
- odejdź zły człowieku- powiedziałam ze śmiechem.
- ja zły chyba sobie żartujesz. A jak się spało?-zapytał.
- dobrze a powiedz mi jak ja się znalazłam u ciebie w pokoju?
- przeniosłem cię bo zasnęłaś a kanapa jest strasznie nie wygodna.
- dziękuje- powiedziałam sarkastycznie.
Zajęliśmy wszyscy miejsca przy stole i zaczeliśmy jeść.


Perspektywa Kaśki:

-wstawaj- mówił mi ktoś nad uchem- wstawaj. Po chwili rozpoznałam, że to Liam.
-jeszcze 5 minut.
-już wstawaj bo zaraz zawołam pomoc.
-dobra wstaje-powiedziałam i stoczyłam się z łóżka - ale najpierw muszę iść się przebrać a potem do was zejdę.
- a tutaj nie możesz się przebrać? - zapytał głupio Liam.
- nie bo będziesz podglądał.
- nie jestem taki . Idę na śniadanie.- odpowiedział i wyszedł.
Szybko się przebrałam i zeszłam do kuchni ,w której  wszyscy już byli.
- hej wam!- krzyknęłam.
- cześć- odpowiedzieli.
Po śniadaniu Liam zaoferował się że nas odwiezie do domu. Pod naszym domem Justyna wysiadła a mnie Liam jeszcze zatrzymał.
- to co do jutra?-zapytał.
- tak do jutra.
- będę punktualnie.
- ok cieszę się.- dałam mu buziaka w policzek i wyszłam z samochodu. Weszłam do domu i odrazu poleciałam na górę do swojego pokoju,w którym siedziała już Justyna.
- opowiadaj jak było na spacerze, zaprosił cię na randkę, całowaliście się? - pytała jak najęta.
- nie całowaliśmy się  ale na randkę mnie zaprosił.
- oo to fajnie. Ale teraz musimy się chyba odświeżyć bo za 2 godziny rozpoczęcie roku- powiedziała Justyna.
- no trzeba. Dobra ja idę pod prysznic.
- no ja też. Spotykamy się za godzinę na dole w salonie.
- okej.
Wzięłam długi prysznic, wysuszyłam włosy i się umalowałam. Postanowiłam iść do garderoby i wybrać strój. Ubrałam się w to  i  zeszłam do salonu gdzie czekała już Justyna ubrana tak. Zamknęłyśmy dom i ruszyłyśmy w stronę szkoły sportowej.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz